Regionalny System Ostrzegania

Antoni Jasiek - fragmenty wspomnień

ZŁOTÓW DAWNIEJ A DZIŚ

(fragmenty wspomnień z lat 1959-60)

Nie będę się kusił o napisanie dziejów Złotowa. Ograniczę się do tego, co ogarniam własną pamięcią i co sam przeżyłem.

Złotów, malowniczo położony między pięcioma jeziorami, liczył w 1905 roku 4 164 mieszkańców - w tym około 40% Polaków. Po wybudowaniu linii kolejowej Bydgoszcz - Gdańsk oraz Poznań - Kołobrzeg miasto zaczęło się dynamicznie rozwijać i w chwili wybuchu I wojny światowej liczyło 5 000 mieszkańców, a w 1928 r. już 7 000.

W mieście istniały dwie szkoły podstawowe o charakterze wyznaniowym (katolicka i ewangelicka) oraz szkoła obywatelska (Bürger - względnie Simultanschule - coś w rodzaju polskich szkół wydziałowych z okresu międzywojennego) i przymusowa szkoła dla młodzieży pracującej. Pełnej szkoły średniej Złotów przed I wojną nie posiadał, najblższe szkoły średnie były w Pile i Chojnicach.

Miasto właściwie zaczynało się od ulicy Ogrodowej (dziś: ks. M. Grochowskiego). Po drodze z dworca do miasta istniał tylko browar Welscha i dom starców fundacji Elkussa po prawej oraz tartak Brandta i ogrodnictwo Krüga po lewej. Podróżni mieli możliwość (za opłatą 50 fenigów) przejażdżki z dworca do miasta dwoma konnymi dorożkami hotelowymi.

W mieście istniały trzy hotele z dostateczną liczba pokoi gościnnych i restauracjami. Pierwszy z nich to hotel "Dworcowy" w pobliżu dworca, w którym dziś mieści się internat szkolny. Drugi - "Gründemanna" przy ulicy Szkolnej w miejscu, na którym znajduje się dziś kino "Rodło" i trzeci - "Lamberz" z tarasem, w cieniu drzew, przy rynku, na którym stała synagoga. Dwa ostatnie hotele zburzono podczas oswobodzenia miasta w lutym 1945 roku.

W ostatnich latach przed I wojną światową i w okresie międzywojennym miasto znacznie się rozbudowało i tereny dzielące dworzec od miasta zostały zabudowane.

Stare miasto, oddalone od dworca o około 2 km, było przytulniejsze niż dziś, gdyż nie świeciło tyloma pustymi miejscami. Rynek był zabudowany. Na rogu ul. Szkolnej stała kamiennica - własność rodaka Fenskiego, w której mieścił się sklep rzeźnicki i piekarnia rodaka Zdrenki. Kamienica łączyła się z hotelem "Lamberz", obok którego stał dom towarowy Kahnemana, a za nim magazyn obuwia Maksa Wecka.

Miłośnikom Złotowa rzuca się w oczy brak domu Pawła Panglisza przed starą pocztą (obecna siedziba Narodowego Banku Polskiego) z restauracją i zajazdem. Restauracja Panglisza stanowiła przez długie lata punkt zbiorczy Polaków przyjezdnych i okolicznej ludności polskiej, szczególnie w dni targowe. W domu Panglisza od 1904 do 1915 r. mieściła się też siedziba Banku Ludowego. Dla uczczenia tradycji dom Panglisza powinien być odbudowany. Tego samego domaga się dom przy ulicy prowadzącej do kościoła św. Rocha, siedziba ważnej dla polskości Złotowa, zasłużonej rodziny Noryśkiewiczów, założycieli "Rolnika", który do 1909 r. mieścił się w ich posesji. Niemcy nazwali posesję Noryśkiewiczów nie bez powodu "Polnischer Winkel" ("Polski Związek"). Przeraża golizną miejsce przy ulicy Wojska Polskiego, na którym stała wybudowana w latach 1913-1915 nowoczesna kamienica Banku Ludowego. Trzy kamienice: Panglisza, Noryśkiewiczów i Banku Ludowego mają dla Złotowa historyczne znaczenie i dopraszają się odbudowy. Zewnętrzny wygląd miasta zostanie przez to znacznie upiększony.

Na skrzyżowaniu ulic z dworca do miasta i ze Stawnicy do Krajenki, w miejscu, które dziś zdobi herb miasta - jeleń z brązu, stał do wyzwolenia pomnik cesarza niemieckiego, który przysparza patriotom polskim dużo nieprzyjemności, szczególnie śp. Brzostowiczowi z Zakrzewa, właścicielowi parowego młyna. Fanatyczny ten Polak nie mógł przejść spokojne obok tego znamienia pruskiego panowania nad miastem bez darzenia go odpowiednimi epitetami. Raz nawet z tego powodu dostał się za kraty więzienia złotowskiego, z którego został wypuszczony, pod warunkiem zrzeczenia się mandatu członka Sejmiku Powiatowego.

Istniały w Złotowie przed wojną jeszcze dwa inne pomniki: żelaznego kanclerza Bismarcka, twórcy ustaw "majowych", gorliwego protektora przymierza z zaborczą Rosją, wzniesiony na kurhanie słowiańskim nad Jeziorem Złotowskim, oraz pomnik Fryderyka Ludwika Jahna, ojca kultury i wychowania fizycznego, demagoga i rewolucjonisty w okresie "Wiosny Ludów" (Turnvater Jahn - ustawiony w Zwierzyńcu, ulubionym miejscu spacerowiczów i schadzek par zakochanych). Pomnik Jahna nie miał specjalnego aspektu politycznego, a obelisk z polnych kamieni, stanowiący pomnik kanclerza, ustawiony na ustroniu miasta, nie drażnił z tego powodu specjalnie narodowych uczuć Polaków.

Przed I wojną światową Polacy ze Złotowa i okolic nie byli uzależnieni od elementu obcego i mogli swe zapotrzebowania całkowicie pokrywać u swoich.

Oprócz "Rolnika" i Banku Ludowego miasto posiadało dobrze prosperujące kupiectwo polskie, każdej branży; restauracje z zajazdem (Paweł Panglisz i siostry Grzeszkiewicz), magazyn bławatny i odzieżowy (Józef Guziński), towarów kolonialnych (Stanisław Sobierajczyk), galanterii papierniczej, zabawek i książek (Nikodem Seydak), masarnię (Noryśkiewicz), salon fryzjerski Witalisa Pozorskiego, rodaka z Tucholi, który zginął na wojnie. Z grona licznych rzemieślników polskich upamiętniły mi się nazwiska: rymarza Polachowskiego, którego córka Apolda, nauczycielka z zawodu, jako jedna z najpierwszych stanęła do pracy w szkole złotowskiej w warunkach powojennych, bednarzy i stolarzy Bieleckich i Włoszczyńskich oraz zasłużonej rodziny Kubackich, z której Józef był członkiem zarządu Banku Ludowego w Złotowie od 1927 do 1939 r., a Maria to zasłużona działaczka, współzałożycielka chóru św. Cecylii i edna z pierwszych członkiń założonego w 1906 r. "Rolnika".

Był też w Złotowie stale lekarz polski, rodak złotowski dr Alojzy Sobierajczyk, a czasowo również dr Hermańczyk. Starsi pamiętają jeszcze postać dr. Józefa Kapelskiego, przez długie lata czynnego na niwie złotowskiej lekarza społecznika, pierwszego dyrektora Banku Ludowego w Złotowie. Przy farze złotowskiej czynnych było dwóch księży-Polaków: Proboszcz Leon Pellowski, stały mandatariusz z listy Polskiej Partii Ludowej do parlamentu niemieckiego i wikary Kozłowski. W sądzie pracował adwokat Pytlik, zaprzysiężony tłumacz Wroński, a w starostwie sekretarz Bolesław Tatera.

Życie towarzyskie koncentrowało się w Towarzystwie Śpiewaczym św. Cecylii (zał. 1884), Towarzystwie Ludowym i Bractwie Kurkowym (zał. 1701), a polityczne - w Towarzystwie Wyborczym. Atrakcje stanowiły doroczne święta Bractwa Kurkowego w trzecie święto Zielonych Świąt, połączone z powołaniem Króla Kurkowego (w Zwierzyńcu), asystą Braci Kurkowych w mundurach, ze sztandarem i orkiestrą w uroczystej procesji Bożego Ciała przez miasto od kościoła farnego do kaplicy św. Rocha, jak również amatorskie przedstawienia teatralne i zabawy urzędowe staraniem Towarzystwa Śpiewu św. Cecylii.

U kupca Guziańskiego przebywał stary wiarus Batowski, chodząca encyklopedia na temat politycznych wydarzeń na świecie i sytuacji narodu polskiego w międzynarodowej konstelacji politycznej. Dalej utkwili mi w pamięci: Teodor Potracki, domokrążnik, który handlując towarami pasmanteryjnymi, obarczony skrzynią na plecach, chodził od wsi do wsi, głosząc słowo polskie, a na dorocznych odpustach kościelnych ustawał stragan z obrazami wszelkiego rodzaju dewocjonaliami; oraz Tatera, który tak samo jak Potracki przemierzał sioła i pola Ziemi Złotowskiej ze skupem paszonej trzody chlewnej dla dostawców wielkomiejskich, z którego to powodu miał przydomek "szwyn tłusty". Do ludzi popularnych Złotowa należał także między innymi wachmistrz miejski Rebikowski, który ubrany w mundur, z hełmem na głowie, głośnym bębnieniem rozweselał ospałych mieszkańców, ogłaszając wszem, wobec i każdemu z osobna zarządzenia przezacnego Magistratu. Po drodze wstępował do Panglisza na tradycyjnego jednego (albo więcej, gdy znaleźli się fundatorzy) głębszego, poczem dalej bębniąc z godnością i powabem pełnił obowiązki uważanego przez siebie zawodu.

Miasto było otoczone majątkami i czysto polskimi wnioskami. W Złotowie przeważał wszędzie język polski, przeważnie w dni targowe oraz w niedzielę i święta. Polacy, zjednoczeni i dobrze zorganizowani, mężnie odpierali wszelkie zakusy, zmierzające do ograniczenia ich praw kulturalnych i gospodarczych.

Tak było w Złotowie do I wojny światowej, która, niestety, miasta nie wyzwoliła z jarzma niewoli. Skutki pozostawienia go Traktatem Wersalskim przy Niemczech zmieniły jego dotychczasowy polski charakter na niekorzyść. Inteligencja, kierownicy ruchu narodowego opuścili zajmowane pozycje społeczne. Część mieszczan, mniej uświadomiona, poszła za ich przykładem szukać szczęścia w pobliskiej Polsce. Miejsca ich zajęli osadnicy niemieccy. Napływ uciekinierów z Polski spowodował rozbudowę miasta do dzisiejszych rozmiarów i połączenia dworca z miastem nową dzielnicą.

Pozostali na wysuniętej reducie, chociaż liczebnie osłabieni, z właściwym Krajanom uporem, poczęli tworzyć w odmiennych warunkach nowe polskie życie. Miejsca wczorajszych przywódców, którzy stchórzyli, zajęli nowi ludzie. Nie opuścili miasta Noryśkiewicze, potomkowie założyciela "Rolnika", a Panglisz - Banku Ludowego, dzięki czemu nie przestały istnieć spółdzielnie - te mające zasadnicze znaczenia dla przyszłej organizacji życia społecznego i podtrzymania polskości, nie tylko samego miasta, ale i całej Ziemi Złotowskiej. Pozostał na posterunku chóru kościelnego Towarzystwa Śpiewu św. Cecylii - Roman Kołodziej, któremu chór zawdzięcza rozkwit i sławę, a mieszczanie - umiłowanie pieśni polskiej. Zasłużony ten dla sprawy polskiej działacz zginął w obozie Flossenburg.

Z chwilą powołania do życia Związku Polaków w Niemczech - 1 stycznia 1923 r. Złotów stał się siedzibą V Dzielnicy tegoż Związku, obejmującej całe pogranicze zachodnie od Śląska po Bałtyk. Również Polsko-Katolickie Towarzystwo Szkolne na obwód rejencji w Pile, utworzone i zarejestrowane w Pile, po długich i mozolnych staraniach dnia 5 III 1925 r. znalazło siedzibę w Złotowie. Lokale służbowe tych instytucji mieściły się w domu zasiedziałej w Złotowie rodziny Biniakowskich, która dom swój przy ulicy Szkolnej (dziś Wojska Polskiego) na cele Związku Polskiego Towarzystwa Szkolnego oddała. W tym samym domu ulokował się także osiadły w Złotowie adwokat dr Kostencki - dzielny i odważny obrońca, nie tylko polskich interesów, radca prawny wszystkich organizacji polskich w Złotowie. Złotów w okresie międzywojennym stał się symbolem patriotyzmu Polaków w Niemczech albo, jak Niemcy go nazwali - "twierdzą polskości", a dom patrycjuszowskiej rodziny Biniakowskich - środowiskiem pracy konspiracyjnej i walki niepodległościowej. Siedziba zarejestrowanych władz polskich i ruchu oporu, jakim w okresie międzywojennym był dom Biniakowskich, winna być upamiętniona odpowiednią tablicą.

Od 1927 roku istniała w Złotowie polska szkoła mniejszościowa z trzema nauczycielami, do której uczęszczało 65 dzieci. Kierownictwa związków młodzieżowych, klubów sportowych, kół gospodyń, istniejących na Pograniczu, oraz redakcja popularnego dziennika o charakterze regionalnym "Głosu Pogranicza i Kaszub" mieściły się również w Złotowie. Potężny ruch narodowy, obejmujący wszystkie dziedziny życia społecznego, świadczył o głębokim poczuciu odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń i bardzo wysokiej kulturze ducha jego przywódców. Ich zasługą jest, że wkraczające w dniu 31 stycznia 1945 roku do Złotowa sprzymierzone wojska polskie i radzieckie zostały tu pokaźną liczbę prawnych autochtonów, twardo i odważnie stojących pod sztandarem Rodła i oczekujących momentu wybawienia z przeszło półtorawiekowej niewoli.

Z historią polskości Złotowa przed I wojną światową ściśle są powiązane nazwiska zasłużonych rodzin: Noryśkiewiczów, Sobierajczyków, Biniakowskich, Pangliszów, Włoszczyńskich, Kubackich, a także dr. Józefa Kapelskiego, ks. Loewe-Kiedrowskiego, ks. Pellowskiego i ks. Kozłowskiego, a w okresie międzywojennym - kierowników polskich władz i ruchu oporu: ks. dr. B. Domańskiego - Prezesa Związku Polaków w Niemczech, ks. M. Grochowskego - Prezesa Towarzystw Szkolnych na okrąg pilski, Izydora Maćkowicza - kierownika Biura V Dzielnicy Związku Polaków w Niemczech, Jana Różeńskiego - kierownika Towarzystwa Szkolnego na obwód pilski, Jana Kociaka - zasłużonego kierownika Banku Ludowego od 1927 r., Romana Kołodzieja - kierownika "Rolnika" od 1938 r. i dyrygenta chóru św. Cecylia od 1939 r., dr. Kostenckiego - adwokata i syndyka wszystkich polskich organizacji oraz Henryka Jaroszyka - przywódcy i organzatora ruchu młodzieżowego i redaktora "Głosu Pogranicza i Kaszub"

Przed wojną Złotów posiadał 6 poważnych zakładów przemysłowych, zatrudniających dużą liczbę pracowników: browar Welscha, wytwórnię likierów Elkussa, cegielnię Brzezińskiego, fabrykę wyrobów cementowych i papy Iwańskiego, zakłady metalurgiczne Riecka i tartak Brandta.

Z chwilą brutalnego napadu Niemców na Polskę w 1939 r. gestapo zajęło wszystkie placówki polskie, konfiskując ich majątek. Większość przywódców ruchu narodowego siedziała wówczas już w więzieniu, w oczekiwaniu na wywiezienie do obozów koncentracyjnych. Sporą liczbę rodaków wysiedlono z niebezpiecznego pasa granicznego w głąb Rzeszy Niemieckiej, a majątek ich skonfiskowano i upaństwowiono. Życie polskie pozornie przestało istnieć. Brutalna przemoc chwilowo zwyciężyła. Pozostali jednak nie załamali się. Wiedzeni świadomością przynależności do narodu polskiego, nawet w okresie największego ucisku narodowego, niezłomnie wierzyli w zwycięstwo sprawiedliwości dziejowej i lepszą przyszłość. Po przeszło półtorawiekowej niewoli - 31 stycznia 1945 r. Złotów powrócił na Ojczyzny łono. Miejsce, na którym z cokołu groźnym okiem spoglądał monarcha zaborczy ze spiżu, zajął jeleń z brązu - herb miasta. Aleję naprzeciwko Liceum Pedagogicznego zdobi pomnik króla wieszczów - Adama Mickiewicza, a przed gmachem Starostwa usadowił się Piast - Król - Chłop, symbolizujący panowanie nad miastem po wsze czasy tej, która nigdy nie zginęłą.

Na ogół te same, co przed laty, lipy zdobią nowe dzielnice miasta, nadając mu charakter miasta-zieleńca, a szum wody rodzinnej Głomi jest tak samo urzekający, jak za czasów, kiedy gród złotowski stanowił jeden z najbardziej na zachód wysuniętych bastionów polskości, o który rozbijały się złowrogie fale germanizmu.

W porównaniu z okresem przedwojennym Złotów niewiele się zmienił. Jedynie stara część miasta została połączona z dworcem nową aleją (dzieło pierwszego polskiego burmistrza J. Kocika), wzdłuż której powstaje dzielnica mieszkaniowa. Za to całkowicie zmieniło się szkolnictwo. Za czasów niemieckich Złotów nie miał ani jednej pełnej szkoły średniej, dziś posiada aż cztery średnie zakłady naukowe: Liceum Ogólnokształcące, Liceum Pedagogiczne, Technikum Rolnicze i Zasadniczą Szkołę Metalową. W dawnej siedzibie Totza mieści się dziś wzorowo prowadzony Dom Kultury z bogato zaopatrzoną biblioteką, czytelnią, lokalami do zebrań i dużą salą.

W lipcu 1957 r. odbył się w Złotowie wielki Zjazd Bojowników o Wolność i Polskość Ziem Piastowskich, podczas którego nastąpiło odsłonięcie pomnika Piasta, wzniesionego przed siedzibą Prezydium Powiatowej Rady Narodowej. W związku z tą uroczystością gmachy publiczne (Starostwo, Ratusz, Inspektorat Szkolny) otrzymały nową estetyczną szatę.

Dziś Złotów to ostoja polskości po okresie niewoli; żyje tradycją walki o polskość i przynależność do Macierzy.

Antoni Jasiek, 1959/1960
(z materiałów archiwalnych Muzeum Ziemi Złotowskiej)

 

Urząd Miejski w Złotowie
al. Piasta 1, 77-400 Złotów
tel. 67 263 26 40, fax. 67 265 00 25
e-mail: urzad@zlotow.pl


Ta strona wykorzystuje pliki cookies niezbędne do działania silnika strony oraz w celach statystycznych. Możesz zmienić ustawienia służące do obsługi cookies w przeglądarce internetowej. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszych stron bez zmian tych ustawień, przyjmujemy, że wyrażasz zgodę na użycie plików cookies.